poniedziałek, 18 listopada 2013

Powodz


Powodz w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludnosci. Wojsko puka do kaplicy: - Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi! - Nigdzie nie ide, wierze w Opatrznosc Boska. Po trzech godzinach ksiadz siedzi na ostatnim pietrze parafii. Podplywaja motorowka: - Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi! - Nigdzie nie ide, wierze w Opatrznosc Boska. Minely kolejne godziny, ksiadz na szczycie dzwonnicy. Podplywaja znowu. - Prosze ksiedza, niech ksiadz ucieka! Ksiadz sie utopi! - Nigdzie nie ide, wierze w opatrznosc boska. Pietnascie minut i ksiadz juz z wyrzutami u Pana Boga. - Panie Boze, no jak tak mozna? Swojego wiernego sluge zawiesc? A tak wierzylem w Opatrznosc... - Glupcze!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysylalem!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Śmiechu Warto

Śmiechu Warto