Za wczesnej Rosji Radzieckiej na granicy finskiej kwitl przemyt.
Wysylano tam zolnierzy, zeby przemytnikow lapali. Wlasnie jeden
krasnoarmiejec zatrzymal kobiete i pyta o dokumenty.
- U mienia niet dokumientow.
- Nu, nizadnej bumagi?
Kobieta dala bumage. Zolnierz czyta:
- Analiza...moczu... nu, wot kakaja francuzkaja familia...
bielka niet...sachara niet...
Eee, to wy nie spekulant, poszli!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz