Poznali się na przyjęciu i pokochali od pierwszego wejrzenia. On
zaproponował małżeństwo, ona obawiała się, że zbyt mało wiedzą o sobie.
- Poznamy się, kiedy dłużej pobędziemy razem - przekonywał ją.
Po hucznym weselu przyszedł miesiąc miodowy. Nowożeńcy wypoczywają nad
brzegiem hotelowego basenu. W pewnym momencie mąż wstaje, wychodzi na wieżę
i skacze - wykonuje trzy salta, raz obraca się wokół własnej osi i wchodzi w
wodę niczym pocisk, w ogóle jej nie rozpryskując.
- Wspaniale! - krzyczy zachwycona żona. - Gdzie się tego nauczyłeś?
- Byłem mistrzem olimpijskim w skokach do wody. Mówiłem ci, że z czasem
poznamy się lepiej - odpowiedział małżonek.
Po kilkunastu minutach żona wstała z leżaka, wskoczyła do wody i w
rekordowym tempie przepłynęła 12 długości basenu.
- Cudownie! - zachwycił się mąż. - Byłaś mistrzynią olimpijską w pływaniu?
- Nie. Byłam dziwką w Wenecji i pracowałam po obu stronach kanału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz