niedziela, 17 listopada 2013

Pogrzeb


Kowalski obudził się rano, wyjrzał przez okno i zobaczył bardzo dziwaczną scenkę. Ulicą szły dwa karawany, za nimi samotny, ubrany na czarno mężczyzna z wielkim psem na smyczy, a kilka metrów za nim kilkusetosobowy tłum. Zaintrygowany Kowalski wyszedł przed dom i zaczepił żałobnika z psem. - Moje najszczersze kondolencje. Czy mógłby jednak mi pan powiedzieć o co chodzi, w życiu nie widziałem tak dziwnego pogrzebu. - Wie pan, w tej pierwszej trumnie jest moja żona. Zagryzł ją ten pies. - O mój Boże, a w drugiej? - Teściowa. Zagryzł ją pies, kiedy próbowała pomóc żonie. Po chwili milczenia Kowalski pyta: - A nie pożyczyłby mi pan tego psa? - Ustaw się pan w kolejce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Śmiechu Warto

Śmiechu Warto